środa, 19 lutego 2014

Romantyczny/smutny z Zayn'em... (cz. 2)

...Nie zwróciłam uwagi, gdy ktoś do nas podszedł.
Niall: Witam ślicznotki !
Jess: No heej ! - powiedziała i zaczęła się śmiać.
       Przyjrzałam się chłopakowi. Od razu go rozpoznałam.
Ja: Niall !?
N: [T. I.] ? To ty?!
J: Tak, pamiętasz mnie jeszcze?
N: Oczywiście, że tak! Jak mógłbym zapomnieć? Ale tęskniłem! - uścisnął mnie.
J: Ja tez – odpowiedziałam wtulając się w niego.
N: Zmieniłaś kolor włosów? Dlaczego? To znaczy dobrze ci w nim, ale w tamtym było lepiej. Więc czemu?
J: Nie wiem, tak jakoś. Potrzebowałam zmiany i oto jestem!
N: Dobra śliczna! Samolubny jestem tylko jeśli chodzi o jedzenie, ale w twoim przypadku... Chodź ze mną do chłopaków, wszyscy tęskniliśmy!
J: Jesteście tu wszyscy?
N: Tak, mieliśmy koncert niedaleko i przyjechaliśmy na imprę do najbliższego klubu. Chodź!
J: Nie wiem czy to dobry pomysł...
N: Choć na chwilę... - posmutniał. - Zayn pewnie kopci przed wejściem, więc małe są szanse żebyś go spotkała.
J: No dobra.
         Chłopak pociągnął mnie za sobą, a ja chciałam pociągnąć Jess, ale ona wyrwała mi się ze śmiechem. Wolała pić drinka. Trudno. Dojrzałam małą grupkę trzech chłopaków, dobrze mi znanych.
Harry: Cały czas tylko pali.
Louis: Unika wszystkich i chodzi przybity.
Liam: Musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, bo już nie mogę go znieść takiego.
Ja: Kogo nie możesz znieść i jakie rozwiązanie?
H, L, Li : [T. I.] ?!?
J: Hej chłopaki – uśmiechnęłam się.
H, L, Li: Heeej! - rzucili się na mnie.
J: Ja też tęskniłam – wydusiłam.
H: Co tam u ciebie?
L: Czemu się nie odzywałaś?
Li: Wiesz jak tęskniliśmy?
H: Zmieniłaś kolor włosów?
Li: Co ty tu w ogóle robisz?
J: Po kolei! U mnie dobrze, nie odzywałam się, bo miałam powody, nie wiem jak tęskniliście, tak, zmieniłam kolor włosów i mieszkam tu – powiedziałam na jednym wydechu.
Li: Łoł! Ale mogłaś czasem zadzwonić!
J: Mogłam, ale tego nie zrobiłam. Teraz wy odpowiadacie. Co tam u was? Kogo nie mozecie znieść i jakie rozwiązanie musicie znaleźć?
H: U nas dobrze.
L: Jakoś leci...
Li: Po staremu...
J: Chłopaki !?!
Li: Chodzi o Zayna. Martwimy się o niego. Po tym jak odeszłaś, sfiksował totalnie. Na początku było najgorzej. Pierwszy miesiąc to było piekło. Cały czas pił, palił, zamykał się w pokoju, płakał i użalał się nad sobą całymi godzinami. Potem wziął się w garść, zaczął cię szukać. Obdzwonił wszystkich twoich znajomych i rodzinę. Ale mu się nie udało i tak jakby się poddał. Wtedy totalnie zamknął się w sobie. Oczywiście na koncertach, w wywiadach i różnych galach uśmiecha się. Udaje, że wszystko jest okej. Ale gdy tylko wracamy do domu albo kończymy pracę, na nowo zamyka się w sobie. Teraz często godzinami płacze, bierze Jacka Danielsa, pali, pije i użala się nad sobą. Czemu go tak właściwie zostawiłaś? On naprawdę nie chciał cię zdradzić i żałuje tego.
H: Do tego był po ekstazie.
J: Uznałam, że tak będzie lepiej dla nas obojga. Może postąpiłam samolubnie, wiem.
L: Nie obwiniamy cię. Nie wiemy dokładnie jaki był wasz związek. Ale wyjaśnij nam chociaż, dlaczego uznałaś odejście za dobre wyjście?
J: Louis, nie znasz tego uczucia, gdy siedzisz w domu przez ponad pół roku i czekasz na ukochanego, który koncertuje nie wiadomo gdzie. Robi nie wiadomo co. Wiesz jak ja się martwiłam przez ten cały czas? To było nie do zniesienia. Uznałam, że jemu tez było by tak łatwiej, ponieważ nie musiałby się przejmować tym, że musi się ograniczać, bo w innym kraju czeka na niego dziewczyna. Ja nadal go kocham i za nim tęsknię. Nigdy nie przestałam.
Li: Z nim jest tak samo. Do tej pory nikogo nie znalazł.
J: Idę po drinka i zaraz wracam.
     Wymówka, by móc na chwilę pomyśleć. Czy to możliwe, że jeszcze o mnie nie zapomniał? Nie mam pojęcia. Wprawdzie, nigdzie nie słyszałam i nie widziałam, żeby kogoś znalazł. Media nic nie donosiły... Gdyby inni widzieli jak ja cierpiałam, po tym gdy go zostawiłam. Może Jess widziała, ale nic nie mówiła. Podeszłam do miejsca, gdzie się z nią rozstałam. Nie było jej. Barman, który nas obsługiwał. Uśmiechnął się do mnie i powiedział:
B: Twoja koleżanka kazała ci przekazać, że poszła, bo była jest już zmęczona i prosiła o przekazanie   ci tego – wyciągnął mojego drinka zza lady. - Nikt nic nie wsypał, pilnowałem.
J: Dzięki – uśmiechnęłam się do niego i wzięłam napój.
       Dobrze go znałam, więc mu ufałam. Nigdy nas nie zawiódł. Ruszyłam z powrotem do chłopaków.
* Oczami Zayna *
        Dym tytoniowy pozwolił mi się uspokoić, chociaż się nie zdenerwowałem, ani nic takiego. Po prostu poczułem się lepiej. Pamiętam jak kiedyś razem paliliśmy. Przed oczami stanęły mi obrazy jej palącej. Jej usta, gdy wypuszczała dym... Dobra, wracam do klubu, by chłopaki się nie martwili. Gdy podszedłem do nich o czymś dyskutowali, ale ucichli szybko gdy mnie zobaczyli. Postanowiłem, że będę się zachowywać normalnie. Wiem, że muszę o niej zapomnieć, choć będzie trudno, spróbuję.
Z: I co tam Niall? Udało ci się wyrwać te blondynę?
N: Można tak powiedzieć – powiedział z tajemniczą miną.
Z: O co chodzi? - zapytałem zbity z tropu.
N: Tak jakby jest zajęta. A ty kogoś upatrzyłeś?
        W tej chwili podeszła ta blondynka z drinkiem w dłoni. Szybko spuściła głowę tak, że grzywka przykryła jej twarz.
* Moimi Oczami *
          Podeszłam do chłopaków. On już tam był. Chciałam się odwrócić i odejść, ale było już za późno. Spuściłam tylko głowę tak, by grzywka zasłoniła mi twarz.
* Oczami Zayna *
Z: Nie, nie mogę. W każdej dziewczynie szukam czegoś z niej. Zresztą, gdy odchodziła obiecałem jej, że nigdy więcej jej nie zdradzę – odpowiedziałem Niallowi.
Blondynka: Czyli mimo że nie jesteś już z tą dziewczyną, nie potrafisz się zakochać w kimś innym? - zapytała. Głos dziewczyny przypominał mi jej głos.
Z: Jak już mówiłem, obiecałem jej, że już nigdy więcej jej nie zdradzę. Ja nadal z nią jestem, mimo że ona ze mną już nie. Więc gdybym teraz się zakochał, byłaby to zdrada.
B: Cały czas ją kochasz? - zadała kolejne pytanie. Jej głos wywoływał u mnie przyjemne ciarki.
Z: Tak i nigdy nie przestanę – powiedziałem akcentując każde słowo. - Chciałbym, żeby jej uczucia były takie same.
B: I są. Ponieważ nigdy nie przestała cię kochać – powiedziała i podniosła głowę do góry patrząc mi prosto w oczy.
          W jednej chwili zrozumiałem kto przede mną stoi.
* Moimi Oczami *
           Podniosłam wzrok i spojrzałam w jego piękne oczy. Wiedziałam, że już mnie rozpoznał. Dopiero teraz, stojąc z nim twarzą w twarz, zrozumiałam jak bardzo za nim tęskniłam.

Z: [T. I.], to naprawdę ty? - zapytał z niedowierzeniem w głosie.

i jak myślicie jaka będzie jej reakcja?
~malikowa~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz