...Nie zwróciłam uwagi, gdy
ktoś do nas podszedł.
Niall: Witam ślicznotki !
Jess: No heej ! -
powiedziała i zaczęła się śmiać.
Przyjrzałam
się chłopakowi. Od razu go rozpoznałam.
Ja: Niall !?
N: [T. I.] ? To ty?!
J: Tak, pamiętasz mnie
jeszcze?
N: Oczywiście, że tak! Jak
mógłbym zapomnieć? Ale tęskniłem! - uścisnął mnie.
J: Ja tez – odpowiedziałam
wtulając się w niego.
N: Zmieniłaś kolor włosów?
Dlaczego? To znaczy dobrze ci w nim, ale w tamtym było lepiej. Więc
czemu?
J: Nie wiem, tak jakoś.
Potrzebowałam zmiany i oto jestem!
N: Dobra śliczna! Samolubny
jestem tylko jeśli chodzi o jedzenie, ale w twoim przypadku... Chodź
ze mną do chłopaków, wszyscy tęskniliśmy!
J: Jesteście tu wszyscy?
N: Tak, mieliśmy koncert
niedaleko i przyjechaliśmy na imprę do najbliższego klubu. Chodź!
J: Nie wiem czy to dobry
pomysł...
N: Choć na chwilę... -
posmutniał. - Zayn pewnie kopci przed wejściem, więc małe są
szanse żebyś go spotkała.
J: No dobra.
Chłopak pociągnął
mnie za sobą, a ja chciałam pociągnąć Jess, ale ona wyrwała mi
się ze śmiechem. Wolała pić drinka. Trudno. Dojrzałam małą
grupkę trzech chłopaków, dobrze mi znanych.
Harry: Cały czas tylko
pali.
Louis: Unika wszystkich i
chodzi przybity.
Liam: Musimy znaleźć
jakieś rozwiązanie, bo już nie mogę go znieść takiego.
Ja: Kogo nie możesz znieść
i jakie rozwiązanie?
H, L, Li : [T. I.] ?!?
J: Hej chłopaki –
uśmiechnęłam się.
H, L, Li: Heeej! - rzucili
się na mnie.
J: Ja też tęskniłam –
wydusiłam.
H: Co tam u ciebie?
L: Czemu się nie odzywałaś?
Li: Wiesz jak tęskniliśmy?
H: Zmieniłaś kolor włosów?
Li: Co ty tu w ogóle
robisz?
J: Po kolei! U mnie dobrze,
nie odzywałam się, bo miałam powody, nie wiem jak tęskniliście,
tak, zmieniłam kolor włosów i mieszkam tu – powiedziałam na
jednym wydechu.
Li: Łoł! Ale mogłaś
czasem zadzwonić!
J: Mogłam, ale tego nie
zrobiłam. Teraz wy odpowiadacie. Co tam u was? Kogo nie mozecie
znieść i jakie rozwiązanie musicie znaleźć?
H: U nas dobrze.
L: Jakoś leci...
Li: Po staremu...
J: Chłopaki !?!
Li: Chodzi o Zayna. Martwimy
się o niego. Po tym jak odeszłaś, sfiksował totalnie. Na początku
było najgorzej. Pierwszy miesiąc to było piekło. Cały czas pił,
palił, zamykał się w pokoju, płakał i użalał się nad sobą
całymi godzinami. Potem wziął się w garść, zaczął cię
szukać. Obdzwonił wszystkich twoich znajomych i rodzinę. Ale mu
się nie udało i tak jakby się poddał. Wtedy totalnie zamknął
się w sobie. Oczywiście na koncertach, w wywiadach i różnych
galach uśmiecha się. Udaje, że wszystko jest okej. Ale gdy tylko
wracamy do domu albo kończymy pracę, na nowo zamyka się w sobie.
Teraz często godzinami płacze, bierze Jacka Danielsa, pali, pije i
użala się nad sobą. Czemu go tak właściwie zostawiłaś? On
naprawdę nie chciał cię zdradzić i żałuje tego.
H: Do tego był po ekstazie.
J: Uznałam, że tak będzie
lepiej dla nas obojga. Może postąpiłam samolubnie, wiem.
L: Nie obwiniamy cię. Nie
wiemy dokładnie jaki był wasz związek. Ale wyjaśnij nam chociaż,
dlaczego uznałaś odejście za dobre wyjście?
J: Louis, nie znasz tego
uczucia, gdy siedzisz w domu przez ponad pół roku i czekasz na
ukochanego, który koncertuje nie wiadomo gdzie. Robi nie wiadomo co.
Wiesz jak ja się martwiłam przez ten cały czas? To było nie do
zniesienia. Uznałam, że jemu tez było by tak łatwiej, ponieważ
nie musiałby się przejmować tym, że musi się ograniczać, bo w
innym kraju czeka na niego dziewczyna. Ja nadal go kocham i za nim
tęsknię. Nigdy nie przestałam.
Li: Z nim jest tak samo. Do
tej pory nikogo nie znalazł.
J: Idę po drinka i zaraz
wracam.
Wymówka, by móc na
chwilę pomyśleć. Czy to możliwe, że jeszcze o mnie nie
zapomniał? Nie mam pojęcia. Wprawdzie, nigdzie nie słyszałam i
nie widziałam, żeby kogoś znalazł. Media nic nie donosiły...
Gdyby inni widzieli jak ja cierpiałam, po tym gdy go zostawiłam.
Może Jess widziała, ale nic nie mówiła. Podeszłam do miejsca,
gdzie się z nią rozstałam. Nie było jej. Barman, który nas
obsługiwał. Uśmiechnął się do mnie i powiedział:
B: Twoja koleżanka kazała
ci przekazać, że poszła, bo była jest już zmęczona i prosiła o
przekazanie ci tego – wyciągnął mojego drinka zza lady. - Nikt
nic nie wsypał, pilnowałem.
J: Dzięki – uśmiechnęłam
się do niego i wzięłam napój.
Dobrze go znałam,
więc mu ufałam. Nigdy nas nie zawiódł. Ruszyłam z powrotem do
chłopaków.
* Oczami Zayna *
Dym tytoniowy
pozwolił mi się uspokoić, chociaż się nie zdenerwowałem, ani
nic takiego. Po prostu poczułem się lepiej. Pamiętam jak kiedyś
razem paliliśmy. Przed oczami stanęły mi obrazy jej palącej. Jej
usta, gdy wypuszczała dym... Dobra, wracam do klubu, by chłopaki
się nie martwili. Gdy podszedłem do nich o czymś dyskutowali, ale
ucichli szybko gdy mnie zobaczyli. Postanowiłem, że będę się
zachowywać normalnie. Wiem, że muszę o niej zapomnieć, choć
będzie trudno, spróbuję.
Z: I co tam Niall? Udało ci
się wyrwać te blondynę?
N: Można tak powiedzieć –
powiedział z tajemniczą miną.
Z: O co chodzi? - zapytałem
zbity z tropu.
N: Tak jakby jest zajęta. A
ty kogoś upatrzyłeś?
W tej chwili
podeszła ta blondynka z drinkiem w dłoni. Szybko spuściła głowę
tak, że grzywka przykryła jej twarz.
* Moimi Oczami *
Podeszłam do
chłopaków. On już tam był. Chciałam się odwrócić i odejść,
ale było już za późno. Spuściłam tylko głowę tak, by grzywka
zasłoniła mi twarz.
* Oczami Zayna *
Z: Nie, nie mogę. W każdej
dziewczynie szukam czegoś z niej. Zresztą, gdy odchodziła
obiecałem jej, że nigdy więcej jej nie zdradzę – odpowiedziałem
Niallowi.
Blondynka: Czyli mimo że
nie jesteś już z tą dziewczyną, nie potrafisz się zakochać w
kimś innym? - zapytała. Głos dziewczyny przypominał mi jej głos.
Z: Jak już mówiłem,
obiecałem jej, że już nigdy więcej jej nie zdradzę. Ja nadal z
nią jestem, mimo że ona ze mną już nie. Więc gdybym teraz się
zakochał, byłaby to zdrada.
B: Cały czas ją kochasz? -
zadała kolejne pytanie. Jej głos wywoływał u mnie przyjemne
ciarki.
Z: Tak i nigdy nie przestanę
– powiedziałem akcentując każde słowo. - Chciałbym, żeby jej
uczucia były takie same.
B: I są. Ponieważ nigdy
nie przestała cię kochać – powiedziała i podniosła głowę do
góry patrząc mi prosto w oczy.
W jednej chwili
zrozumiałem kto przede mną stoi.
* Moimi Oczami *
Podniosłam
wzrok i spojrzałam w jego piękne oczy. Wiedziałam, że już mnie
rozpoznał. Dopiero teraz, stojąc z nim twarzą w twarz, zrozumiałam
jak bardzo za nim tęskniłam.
Z: [T. I.], to naprawdę ty?
- zapytał z niedowierzeniem w głosie.
i jak myślicie jaka będzie jej reakcja?
~malikowa~

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz