środa, 19 lutego 2014

Romantyczny/smutny z Zayn'em... (cz. 1)

      W końcu wrócił z trasy. Tak bardzo za nim tęskniłam. Spędzaliśmy ze sobą cały czas. Jednak on był jakiś inny. Był spięty, jakby coś go dręczyło. Jednego dnia umówił się ze swoimi starymi kumplami i poszedł z nimi do pubu. Ja w tym czasie ogarniałam mieszkanie.
       Gdy wrócił, siedziałam przy stole i czytałam jakiś magazyn modowy popijając gorącą czekoladę. Usiadł obok mnie.
Zayn: Musze ci coś powiedzieć – odezwał się smutnym głosem.
Ja: Słucham – powiedziałam odkładając gazetę.
Z: Wiesz, że jesteś i zawsze będziesz najważniejszą osobą w moim życiu, tą jedyną?
J: Tak mi mówisz.
Z: Tak właśnie jest i to się nie zmieni...
J: Ale...?
Z: … Zdradziłem cię – powiedział po długiej chwili milczenia. - Ja.. Ja nie chciałem, to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Tylko ty się liczysz.
J: Kiedy to było?
Z: Jakiś miesiąc temu, podczas trasy. Byliśmy na imprezie i trochę wypiłem. Potem ktoś mi wrzucił ekstazę no i się stało.
       Westchnęłam i poszłam na górę do sypialni. Po chwili wszedł zdziwiony Zayn. Ja siedziałam na łóżku i myślałam o tym co właśnie mi powiedział.
Z: Nie jesteś zła? Nie krzyczysz? Nie wyzwiesz mnie od świń i innych?
J: A co to zmieni? Co to da, że wybuchnę agresją? Tak, jestem zła. Tak, jesteś świnią – wstałam i zaczęłam pakować moje rzeczy.
Z: Co robisz? - zapytał.
J: To co widzisz. Pakuję się i wyprowadzam.
Z: I dokąd pójdziesz?
J: To już nie twoja sprawa.
Z: Zostań proszę cię. Wiesz, że cię kocham. Obiecuję, że to się nie powtórzy, nigdy.
J: Wiem, że to się nie powtórzy. Bo już nie jesteśmy razem.
      Wrzuciłam moją walizkę do samochodu i usiadłam za kierownicą. Właśnie odpalałam silnik, gdy Zayn stanął tak, że mogłabym go potrącić.
Z: [Twoje Imię], proszę cię zostań. Daj mi szanse.
J: Odsuń się, Zayn!
       Chłopak odsunął się, a ja opuściłam nasz podjazd. Dobrze, że miałam własny samochód, bo przynajmniej nie byłam od nikogo zależna, a szczególnie od niego.
        Jechałam autostradą, jak na złość zaczęło padać. Zatrzymałam się na stacji po kawę. Zaczęłam płakać. Siedziałam w samochodzie i płakałam. Neony stacji dawały poświatę tej scenie. Czułam jak wychodzą ze mnie wszystkie emocje. Złość, ból, nienawiść, żal... Wszystko po kolei. Stop! Musiałam skończyć użalać się nad sobą. Włączyłam moje ulubione radio i dałam na maxa. Z torebki wyciągnęłam papierosa i zapaliłam go. To pozwoliło mi się uspokoić. W radiu właśnie leciało „Moments”, ich piosenka. Piosenka One Direction. Lubiłam ją bardzo, ale nigdy nie zastanawiałam się szczególnie nad jej przekazem. Tym razem wsłuchałam się w słowa. A najbardziej w jego solówkę:
„Flashing lights in my mind,
Going back to the time
Playing Games in the street
Kicking balls with my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a part of my clothes
At the end of your bed
As I feel myself fall
Make a joke of it all”
        Na nowo napłynęły mi łzy do oczu. Wytarłam je szybko rękami. Wyrzuciłam papierosa i wyciągnęłam telefon z kieszeni mojej czarnej skóry, którą dostałam od niego. Kochałam ją i nadal kocham. Choćby nie wiem co nie wyrzucę jej z jego powodu.
       Wybrałam numer mojej najlepszej przyjaciółki, Jess. Jak zawsze odebrała po dwóch sygnałach. Powiedziałam, jej, że odeszłam od Zayna, ale nie wyjaśniłam dlaczego. Jess zaoferowała mi pomoc, powiedziała, że mam do niej przyjechać. Więc pojechałam. Po dwóch godzinach byłam już u niej.
Jess miała duży dom jak na jedną osobę. Siedziałyśmy w salonie i piłyśmy czekoladę. Opowiedziałam jej o wszystkim, a ona ani razu mi nie przerwała. Przytuliła mnie na koniec. Gadałyśmy jeszcze przez cały wieczór, aż obie usnęłyśmy.
       Po paru dniach pojechałam do Malika po resztę moich rzeczy. Przez cały ten czas dzwonił do mnie i wysyłał smsy. Gdy byłam u niego, prosił bym została, żebym dała mu jeszcze jedną szansę. Udawałam, że go nie słyszę, tak było najłatwiej.
       Oczywiście Mediom wystarczyło te kilka dni, by wiedzieć co się święci. Prasa, telewizja i internet huczały od tego. Wszędzie były nagłówki „ Zayn Malik z One Direction i [T.I.] nie są już razem!” albo „Nasza ulubiona para już nie istnieje!”. Było też pełno naszych wspólnych zdjęć, z różnych gal, zwykłych wypadów na miasto czy po prostu sweetek, które wrzucaliśmy do neta. Miesiąc później pojawiały się zdjęcia Zayna, przybitego. Pisali, że Malik załamał się po rozstaniu, a ja przepadałam jak kamień w wodę.

* półtora roku później *
      Cały czas mieszkam u Jess, znalazłam prace i wiodłam normalne życie w małym, ale uroczym miasteczku. On chyba też. Wiem, że mnie szukał, że chciał się ze mną skontaktować. Nie znalazła mnie, nie dodzwonił się do mnie. Wydaje mi się, że nawet gdyby przeszedł obok, to by mnie nie rozpoznał. Zmieniłam fryzurę i kolor włosów. Zawsze miałam w odcieniu brązu, a teraz mam blond.
Jednego dnia poszłyśmy z Jess na imprezkę. Potańczyłyśmy trochę, a potem usiadłyśmy przy barze, by napić się drinka. Świetnie się bawiłyśmy.
* Oczami Zayna *
        Cały czas za nią tęsknię. Nie widzę życia bez niej. Ona była dla mnie wszystkim. Jej zapach moim tlenem, jej śmiech moją rozrywką. Jej widok... Bez niej jestem tylko wrakiem człowieka.
Na koncertach i wywiadach staram się zachowywać normalnie, jak gdyby nigdy nic. Ale chłopaki co tak naprawdę czuję. Mimo, że się śmieje, to jestem smutny, bo nie śmieję się razem z nią. Chłopaki wyciągnęli mnie na jakąś imprezę. Postanowiłem się trochę rozerwać, chociaż wiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie.
         W klubie było dużo lasek, ale jakoś żadne nie przykuła mojej uwagi. Niall natomiast wypatrzył sobie roześmianą blondynkę siedzącą przy barze z przyjaciółką. Ruszył w jej stronę.
Z: Idę na zewnątrz, zajarać – krzyknąłem do chłopaków i wyszedłem przed klub.
* Moimi Oczami *

       Cały czas się śmiałyśmy nawet nie wiedziałam już z czego. Tak świetnie się nie bawiłam od dłuższego czasu. Nie zwróciłam uwagi, gdy ktoś do nas podszedł...

No i jak myślicie, kto do nich podszedł? hehe...
malikowa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz