W końcu wrócił z trasy. Tak
bardzo za nim tęskniłam. Spędzaliśmy ze sobą cały czas. Jednak
on był jakiś inny. Był spięty, jakby coś go dręczyło. Jednego
dnia umówił się ze swoimi starymi kumplami i poszedł z nimi do
pubu. Ja w tym czasie ogarniałam mieszkanie.
Gdy wrócił, siedziałam przy
stole i czytałam jakiś magazyn modowy popijając gorącą
czekoladę. Usiadł obok mnie.
Zayn: Musze ci coś powiedzieć –
odezwał się smutnym głosem.
Ja: Słucham – powiedziałam
odkładając gazetę.
Z: Wiesz, że jesteś i zawsze będziesz
najważniejszą osobą w moim życiu, tą jedyną?
J: Tak mi mówisz.
Z: Tak właśnie jest i to się nie
zmieni...
J: Ale...?
Z: … Zdradziłem cię – powiedział
po długiej chwili milczenia. - Ja.. Ja nie chciałem, to nie ma dla
mnie żadnego znaczenia. Tylko ty się liczysz.
J: Kiedy to było?
Z: Jakiś miesiąc temu, podczas trasy.
Byliśmy na imprezie i trochę wypiłem. Potem ktoś mi wrzucił
ekstazę no i się stało.
Westchnęłam i poszłam na górę
do sypialni. Po chwili wszedł zdziwiony Zayn. Ja siedziałam na
łóżku i myślałam o tym co właśnie mi powiedział.
Z: Nie jesteś zła? Nie krzyczysz? Nie
wyzwiesz mnie od świń i innych?
J: A co to zmieni? Co to da, że
wybuchnę agresją? Tak, jestem zła. Tak, jesteś świnią –
wstałam i zaczęłam pakować moje rzeczy.
Z: Co robisz? - zapytał.
J: To co widzisz. Pakuję się i
wyprowadzam.
Z: I dokąd pójdziesz?
J: To już nie twoja sprawa.
Z: Zostań proszę cię. Wiesz, że cię
kocham. Obiecuję, że to się nie powtórzy, nigdy.
J: Wiem, że to się nie powtórzy.
Bo już nie jesteśmy razem.
Wrzuciłam moją walizkę do
samochodu i usiadłam za kierownicą. Właśnie odpalałam silnik,
gdy Zayn stanął tak, że mogłabym go potrącić.
Z: [Twoje Imię], proszę cię zostań.
Daj mi szanse.
J: Odsuń się, Zayn!
Chłopak odsunął się, a ja
opuściłam nasz podjazd. Dobrze, że miałam własny samochód, bo
przynajmniej nie byłam od nikogo zależna, a szczególnie od niego.
Jechałam autostradą, jak na
złość zaczęło padać. Zatrzymałam się na stacji po kawę.
Zaczęłam płakać. Siedziałam w samochodzie i płakałam. Neony
stacji dawały poświatę tej scenie. Czułam jak wychodzą ze mnie
wszystkie emocje. Złość, ból, nienawiść, żal... Wszystko po
kolei. Stop! Musiałam skończyć użalać się nad sobą. Włączyłam
moje ulubione radio i dałam na maxa. Z torebki wyciągnęłam
papierosa i zapaliłam go. To pozwoliło mi się uspokoić. W radiu
właśnie leciało „Moments”, ich piosenka. Piosenka One
Direction. Lubiłam ją bardzo, ale nigdy nie zastanawiałam się
szczególnie nad jej przekazem. Tym razem wsłuchałam się w słowa.
A najbardziej w jego solówkę:
„Flashing lights in my
mind,
Going back to the time
Playing Games in the
street
Kicking balls with my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a part of my
clothes
At the end of your bed
As I feel myself fall
Make a joke of it all”
Na nowo napłynęły mi
łzy do oczu. Wytarłam je szybko rękami. Wyrzuciłam papierosa i
wyciągnęłam telefon z kieszeni mojej czarnej skóry, którą
dostałam od niego. Kochałam ją i nadal kocham. Choćby nie wiem co
nie wyrzucę jej z jego powodu.
Wybrałam numer mojej
najlepszej przyjaciółki, Jess. Jak zawsze odebrała po dwóch
sygnałach. Powiedziałam, jej, że odeszłam od Zayna, ale nie
wyjaśniłam dlaczego. Jess zaoferowała mi pomoc, powiedziała, że
mam do niej przyjechać. Więc pojechałam. Po dwóch godzinach byłam
już u niej.
Jess miała duży dom
jak na jedną osobę. Siedziałyśmy w salonie i piłyśmy czekoladę.
Opowiedziałam jej o wszystkim, a ona ani razu mi nie przerwała.
Przytuliła mnie na koniec. Gadałyśmy jeszcze przez cały wieczór,
aż obie usnęłyśmy.
Po paru dniach
pojechałam do Malika po resztę moich rzeczy. Przez cały ten czas
dzwonił do mnie i wysyłał smsy. Gdy byłam u niego, prosił bym
została, żebym dała mu jeszcze jedną szansę. Udawałam, że go
nie słyszę, tak było najłatwiej.
Oczywiście Mediom
wystarczyło te kilka dni, by wiedzieć co się święci. Prasa,
telewizja i internet huczały od tego. Wszędzie były nagłówki „
Zayn Malik z One Direction i [T.I.] nie są już razem!” albo
„Nasza ulubiona para już nie istnieje!”. Było też pełno
naszych wspólnych zdjęć, z różnych gal, zwykłych wypadów na
miasto czy po prostu sweetek, które wrzucaliśmy do neta. Miesiąc
później pojawiały się zdjęcia Zayna, przybitego. Pisali, że
Malik załamał się po rozstaniu, a ja przepadałam jak kamień w
wodę.
* półtora roku później
*
Cały czas
mieszkam u Jess, znalazłam prace i wiodłam normalne życie w małym,
ale uroczym miasteczku. On chyba też. Wiem, że mnie szukał, że
chciał się ze mną skontaktować. Nie znalazła mnie, nie dodzwonił
się do mnie. Wydaje mi się, że nawet gdyby przeszedł obok, to by
mnie nie rozpoznał. Zmieniłam fryzurę i kolor włosów. Zawsze
miałam w odcieniu brązu, a teraz mam blond.
Jednego dnia
poszłyśmy z Jess na imprezkę. Potańczyłyśmy trochę, a potem
usiadłyśmy przy barze, by napić się drinka. Świetnie się
bawiłyśmy.
* Oczami Zayna *
Cały czas za nią
tęsknię. Nie widzę życia bez niej. Ona była dla mnie wszystkim.
Jej zapach moim tlenem, jej śmiech moją rozrywką. Jej widok... Bez
niej jestem tylko wrakiem człowieka.
Na koncertach i
wywiadach staram się zachowywać normalnie, jak gdyby nigdy nic. Ale
chłopaki co tak naprawdę czuję. Mimo, że się śmieje, to jestem
smutny, bo nie śmieję się razem z nią. Chłopaki wyciągnęli
mnie na jakąś imprezę. Postanowiłem się trochę rozerwać,
chociaż wiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie.
W klubie było
dużo lasek, ale jakoś żadne nie przykuła mojej uwagi. Niall
natomiast wypatrzył sobie roześmianą blondynkę siedzącą przy
barze z przyjaciółką. Ruszył w jej stronę.
Z: Idę na zewnątrz,
zajarać – krzyknąłem do chłopaków i wyszedłem przed klub.
* Moimi Oczami *
Cały czas się
śmiałyśmy nawet nie wiedziałam już z czego. Tak świetnie się
nie bawiłam od dłuższego czasu. Nie zwróciłam uwagi, gdy ktoś
do nas podszedł...
No i jak myślicie, kto do nich podszedł? hehe...
malikowa :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz