wtorek, 25 lutego 2014

Romantyczny/ smutny z Zaynem... (cz. 3)

Z: [T. I.], to naprawdę ty? - zapytał z niedowierzeniem w głosie.
J: Tak Zayn, to ja.
Z i Ja: Przepraszam – powiedzieliśmy jednocześnie.
Zapadła niezręczna „cisza” (między nami, bo muzyka nadal grała). Chciałam się odezwać ale on mnie ubiegł.
Z: [T. I.]. Ja naprawdę bardzo cię przepra... - nie skończył, bo mu przerwałam.
J: Zayn, przestań. Ktoś wrzucił ci ekstazę i ci odbiło, ale się przyznałeś. To ja cię powinnam przeprosić za to, że się tak samolubnie zachowałam. Uznałam, że będzie ci lepiej beze mnie. Nie musiałbyś się ograniczać we wszystkim, ponieważ gdzieś w innym kraju czeka na ciebie dziewczyna. Ja bym też się nie martwiła o to co robisz. Pomyślałam, że tak będzie lepiej dla nas. Przepraszam, że byłam taka samolubna. Mam nadzieję, że kiedyś zdołasz mi wybaczyć – powiedziałam ze łzami w oczach.
          Poczułam jak obejmują mnie silne ramiona. To były jego ramiona. Zawsze rozpoznam ten czuły uścisk. Rozluźniłam się w jego objęciach. Tak bardzo za tym tęskniłam.
Z: Już ci wybaczyłem – powiedział z uczuciem w oczach, którego dawno nie widziałam.
          Ujął moją twarz w dłonie i złożył na moich ustach delikatny pocałunek, którym zawsze mnie witał po rozstaniu. Spojrzał w moje oczy i na nowo wpił się w moje usta, tyle że z większą namiętnością. Oderwaliśmy się od siebie łapiąc oddech.
Li: Nareszcie – powiedział i przytulił nas obojga.
          Reszta chłopaków też się na nas rzuciła z uściskiem. Zostaliśmy przez nich zgnieceni, ale i tak byliśmy szczęśliwi. W końcu odzyskaliśmy siebie. To było teraz najważniejsze.
          Zobaczyłam błysk w oczach Zayna. Już wiedziałam, że coś kombinuje. Nie myliłam się. Złapał mnie za rękę i przecisnął się przez chłopaków, ciągnąc mnie za sobą. Wylądowaliśmy na środku parkietu. Nie wiem jak on to zrobił, ale akurat wyczuł moment, w którym DJ puścił muzykę do wolnego. Zayn uchwycił moją rękę w swoją, a drugą dłoń położył na mojej talii, przyciągając mnie tym samym do siebie. Położyłam moją rękę na jego ramieniu i już po chwili sunęliśmy w tańcu.
Z: Zmieniłaś kolor włosów? - zapytał uwodzicielskim głosem, którego dawno nie słyszałam.
J: Nom.
Z: Podoba mi się i to bardzo – powiedział mi prosto do ucha.
         Przeszły mnie przyjemne ciarki po karku. Poczułam się tak jak dawniej, w moim miłym kokonie. Zayn zakręcił mną. Był takim świetnym tancerzem.
Z: Zabawmy się tak jak dawniej! Co ty na to? - zaproponował.
         Od razu przypomniały mi się nasze wspólne imprezy sprzed lat. Zawsze razem szaleliśmy na maxa. Nie mogłam zaprzepaścić takiej okazji. Pokiwałam ochoczo głową i się zaczęło...
Bawiliśmy się jak zawsze na całego. Tak jakbyśmy nigdy nie przestali tego robić. Te półtora roku rozstania nie miało już znaczenia. Alkohol, głośna muzyka, rozmowy i śmiechy zrobiły swoje. Totalnie odpłynęliśmy.
* Oczami Zayn'a *
           Złożyłem na jej ustach pocałunek. Były słodkie jak zawsze. Zatęskniłem za tym smakiem. Pożądanie wzięło w górę. Wpiłem się w jej usta z namiętnością. Gdy się od siebie oderwaliśmy, chłopaki rzucili się na nas z uśmiechami na twarzach. Pociągnąłem ją na parkiet.
          Tańcząc z nią przypomniały mi się nasze wspólne wygłupy na parkiecie. Tak się cieszyłem, że znowu mam ją w objęciach. Miałem ochotę zaszaleć z nią jak dawniej. Zaproponowałem, a ona się zgodziła. I zaszaleliśmy...
***
* Moimi Oczami *
             Obudziłam się rano w obcym pokoju.

jak będzie 5 komentarzy dodam dalej ;)
~ malikowa ~

środa, 19 lutego 2014

Romantyczny/smutny z Zayn'em... (cz. 2)

...Nie zwróciłam uwagi, gdy ktoś do nas podszedł.
Niall: Witam ślicznotki !
Jess: No heej ! - powiedziała i zaczęła się śmiać.
       Przyjrzałam się chłopakowi. Od razu go rozpoznałam.
Ja: Niall !?
N: [T. I.] ? To ty?!
J: Tak, pamiętasz mnie jeszcze?
N: Oczywiście, że tak! Jak mógłbym zapomnieć? Ale tęskniłem! - uścisnął mnie.
J: Ja tez – odpowiedziałam wtulając się w niego.
N: Zmieniłaś kolor włosów? Dlaczego? To znaczy dobrze ci w nim, ale w tamtym było lepiej. Więc czemu?
J: Nie wiem, tak jakoś. Potrzebowałam zmiany i oto jestem!
N: Dobra śliczna! Samolubny jestem tylko jeśli chodzi o jedzenie, ale w twoim przypadku... Chodź ze mną do chłopaków, wszyscy tęskniliśmy!
J: Jesteście tu wszyscy?
N: Tak, mieliśmy koncert niedaleko i przyjechaliśmy na imprę do najbliższego klubu. Chodź!
J: Nie wiem czy to dobry pomysł...
N: Choć na chwilę... - posmutniał. - Zayn pewnie kopci przed wejściem, więc małe są szanse żebyś go spotkała.
J: No dobra.
         Chłopak pociągnął mnie za sobą, a ja chciałam pociągnąć Jess, ale ona wyrwała mi się ze śmiechem. Wolała pić drinka. Trudno. Dojrzałam małą grupkę trzech chłopaków, dobrze mi znanych.
Harry: Cały czas tylko pali.
Louis: Unika wszystkich i chodzi przybity.
Liam: Musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, bo już nie mogę go znieść takiego.
Ja: Kogo nie możesz znieść i jakie rozwiązanie?
H, L, Li : [T. I.] ?!?
J: Hej chłopaki – uśmiechnęłam się.
H, L, Li: Heeej! - rzucili się na mnie.
J: Ja też tęskniłam – wydusiłam.
H: Co tam u ciebie?
L: Czemu się nie odzywałaś?
Li: Wiesz jak tęskniliśmy?
H: Zmieniłaś kolor włosów?
Li: Co ty tu w ogóle robisz?
J: Po kolei! U mnie dobrze, nie odzywałam się, bo miałam powody, nie wiem jak tęskniliście, tak, zmieniłam kolor włosów i mieszkam tu – powiedziałam na jednym wydechu.
Li: Łoł! Ale mogłaś czasem zadzwonić!
J: Mogłam, ale tego nie zrobiłam. Teraz wy odpowiadacie. Co tam u was? Kogo nie mozecie znieść i jakie rozwiązanie musicie znaleźć?
H: U nas dobrze.
L: Jakoś leci...
Li: Po staremu...
J: Chłopaki !?!
Li: Chodzi o Zayna. Martwimy się o niego. Po tym jak odeszłaś, sfiksował totalnie. Na początku było najgorzej. Pierwszy miesiąc to było piekło. Cały czas pił, palił, zamykał się w pokoju, płakał i użalał się nad sobą całymi godzinami. Potem wziął się w garść, zaczął cię szukać. Obdzwonił wszystkich twoich znajomych i rodzinę. Ale mu się nie udało i tak jakby się poddał. Wtedy totalnie zamknął się w sobie. Oczywiście na koncertach, w wywiadach i różnych galach uśmiecha się. Udaje, że wszystko jest okej. Ale gdy tylko wracamy do domu albo kończymy pracę, na nowo zamyka się w sobie. Teraz często godzinami płacze, bierze Jacka Danielsa, pali, pije i użala się nad sobą. Czemu go tak właściwie zostawiłaś? On naprawdę nie chciał cię zdradzić i żałuje tego.
H: Do tego był po ekstazie.
J: Uznałam, że tak będzie lepiej dla nas obojga. Może postąpiłam samolubnie, wiem.
L: Nie obwiniamy cię. Nie wiemy dokładnie jaki był wasz związek. Ale wyjaśnij nam chociaż, dlaczego uznałaś odejście za dobre wyjście?
J: Louis, nie znasz tego uczucia, gdy siedzisz w domu przez ponad pół roku i czekasz na ukochanego, który koncertuje nie wiadomo gdzie. Robi nie wiadomo co. Wiesz jak ja się martwiłam przez ten cały czas? To było nie do zniesienia. Uznałam, że jemu tez było by tak łatwiej, ponieważ nie musiałby się przejmować tym, że musi się ograniczać, bo w innym kraju czeka na niego dziewczyna. Ja nadal go kocham i za nim tęsknię. Nigdy nie przestałam.
Li: Z nim jest tak samo. Do tej pory nikogo nie znalazł.
J: Idę po drinka i zaraz wracam.
     Wymówka, by móc na chwilę pomyśleć. Czy to możliwe, że jeszcze o mnie nie zapomniał? Nie mam pojęcia. Wprawdzie, nigdzie nie słyszałam i nie widziałam, żeby kogoś znalazł. Media nic nie donosiły... Gdyby inni widzieli jak ja cierpiałam, po tym gdy go zostawiłam. Może Jess widziała, ale nic nie mówiła. Podeszłam do miejsca, gdzie się z nią rozstałam. Nie było jej. Barman, który nas obsługiwał. Uśmiechnął się do mnie i powiedział:
B: Twoja koleżanka kazała ci przekazać, że poszła, bo była jest już zmęczona i prosiła o przekazanie   ci tego – wyciągnął mojego drinka zza lady. - Nikt nic nie wsypał, pilnowałem.
J: Dzięki – uśmiechnęłam się do niego i wzięłam napój.
       Dobrze go znałam, więc mu ufałam. Nigdy nas nie zawiódł. Ruszyłam z powrotem do chłopaków.
* Oczami Zayna *
        Dym tytoniowy pozwolił mi się uspokoić, chociaż się nie zdenerwowałem, ani nic takiego. Po prostu poczułem się lepiej. Pamiętam jak kiedyś razem paliliśmy. Przed oczami stanęły mi obrazy jej palącej. Jej usta, gdy wypuszczała dym... Dobra, wracam do klubu, by chłopaki się nie martwili. Gdy podszedłem do nich o czymś dyskutowali, ale ucichli szybko gdy mnie zobaczyli. Postanowiłem, że będę się zachowywać normalnie. Wiem, że muszę o niej zapomnieć, choć będzie trudno, spróbuję.
Z: I co tam Niall? Udało ci się wyrwać te blondynę?
N: Można tak powiedzieć – powiedział z tajemniczą miną.
Z: O co chodzi? - zapytałem zbity z tropu.
N: Tak jakby jest zajęta. A ty kogoś upatrzyłeś?
        W tej chwili podeszła ta blondynka z drinkiem w dłoni. Szybko spuściła głowę tak, że grzywka przykryła jej twarz.
* Moimi Oczami *
          Podeszłam do chłopaków. On już tam był. Chciałam się odwrócić i odejść, ale było już za późno. Spuściłam tylko głowę tak, by grzywka zasłoniła mi twarz.
* Oczami Zayna *
Z: Nie, nie mogę. W każdej dziewczynie szukam czegoś z niej. Zresztą, gdy odchodziła obiecałem jej, że nigdy więcej jej nie zdradzę – odpowiedziałem Niallowi.
Blondynka: Czyli mimo że nie jesteś już z tą dziewczyną, nie potrafisz się zakochać w kimś innym? - zapytała. Głos dziewczyny przypominał mi jej głos.
Z: Jak już mówiłem, obiecałem jej, że już nigdy więcej jej nie zdradzę. Ja nadal z nią jestem, mimo że ona ze mną już nie. Więc gdybym teraz się zakochał, byłaby to zdrada.
B: Cały czas ją kochasz? - zadała kolejne pytanie. Jej głos wywoływał u mnie przyjemne ciarki.
Z: Tak i nigdy nie przestanę – powiedziałem akcentując każde słowo. - Chciałbym, żeby jej uczucia były takie same.
B: I są. Ponieważ nigdy nie przestała cię kochać – powiedziała i podniosła głowę do góry patrząc mi prosto w oczy.
          W jednej chwili zrozumiałem kto przede mną stoi.
* Moimi Oczami *
           Podniosłam wzrok i spojrzałam w jego piękne oczy. Wiedziałam, że już mnie rozpoznał. Dopiero teraz, stojąc z nim twarzą w twarz, zrozumiałam jak bardzo za nim tęskniłam.

Z: [T. I.], to naprawdę ty? - zapytał z niedowierzeniem w głosie.

i jak myślicie jaka będzie jej reakcja?
~malikowa~

Romantyczny/smutny z Zayn'em... (cz. 1)

      W końcu wrócił z trasy. Tak bardzo za nim tęskniłam. Spędzaliśmy ze sobą cały czas. Jednak on był jakiś inny. Był spięty, jakby coś go dręczyło. Jednego dnia umówił się ze swoimi starymi kumplami i poszedł z nimi do pubu. Ja w tym czasie ogarniałam mieszkanie.
       Gdy wrócił, siedziałam przy stole i czytałam jakiś magazyn modowy popijając gorącą czekoladę. Usiadł obok mnie.
Zayn: Musze ci coś powiedzieć – odezwał się smutnym głosem.
Ja: Słucham – powiedziałam odkładając gazetę.
Z: Wiesz, że jesteś i zawsze będziesz najważniejszą osobą w moim życiu, tą jedyną?
J: Tak mi mówisz.
Z: Tak właśnie jest i to się nie zmieni...
J: Ale...?
Z: … Zdradziłem cię – powiedział po długiej chwili milczenia. - Ja.. Ja nie chciałem, to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Tylko ty się liczysz.
J: Kiedy to było?
Z: Jakiś miesiąc temu, podczas trasy. Byliśmy na imprezie i trochę wypiłem. Potem ktoś mi wrzucił ekstazę no i się stało.
       Westchnęłam i poszłam na górę do sypialni. Po chwili wszedł zdziwiony Zayn. Ja siedziałam na łóżku i myślałam o tym co właśnie mi powiedział.
Z: Nie jesteś zła? Nie krzyczysz? Nie wyzwiesz mnie od świń i innych?
J: A co to zmieni? Co to da, że wybuchnę agresją? Tak, jestem zła. Tak, jesteś świnią – wstałam i zaczęłam pakować moje rzeczy.
Z: Co robisz? - zapytał.
J: To co widzisz. Pakuję się i wyprowadzam.
Z: I dokąd pójdziesz?
J: To już nie twoja sprawa.
Z: Zostań proszę cię. Wiesz, że cię kocham. Obiecuję, że to się nie powtórzy, nigdy.
J: Wiem, że to się nie powtórzy. Bo już nie jesteśmy razem.
      Wrzuciłam moją walizkę do samochodu i usiadłam za kierownicą. Właśnie odpalałam silnik, gdy Zayn stanął tak, że mogłabym go potrącić.
Z: [Twoje Imię], proszę cię zostań. Daj mi szanse.
J: Odsuń się, Zayn!
       Chłopak odsunął się, a ja opuściłam nasz podjazd. Dobrze, że miałam własny samochód, bo przynajmniej nie byłam od nikogo zależna, a szczególnie od niego.
        Jechałam autostradą, jak na złość zaczęło padać. Zatrzymałam się na stacji po kawę. Zaczęłam płakać. Siedziałam w samochodzie i płakałam. Neony stacji dawały poświatę tej scenie. Czułam jak wychodzą ze mnie wszystkie emocje. Złość, ból, nienawiść, żal... Wszystko po kolei. Stop! Musiałam skończyć użalać się nad sobą. Włączyłam moje ulubione radio i dałam na maxa. Z torebki wyciągnęłam papierosa i zapaliłam go. To pozwoliło mi się uspokoić. W radiu właśnie leciało „Moments”, ich piosenka. Piosenka One Direction. Lubiłam ją bardzo, ale nigdy nie zastanawiałam się szczególnie nad jej przekazem. Tym razem wsłuchałam się w słowa. A najbardziej w jego solówkę:
„Flashing lights in my mind,
Going back to the time
Playing Games in the street
Kicking balls with my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a part of my clothes
At the end of your bed
As I feel myself fall
Make a joke of it all”
        Na nowo napłynęły mi łzy do oczu. Wytarłam je szybko rękami. Wyrzuciłam papierosa i wyciągnęłam telefon z kieszeni mojej czarnej skóry, którą dostałam od niego. Kochałam ją i nadal kocham. Choćby nie wiem co nie wyrzucę jej z jego powodu.
       Wybrałam numer mojej najlepszej przyjaciółki, Jess. Jak zawsze odebrała po dwóch sygnałach. Powiedziałam, jej, że odeszłam od Zayna, ale nie wyjaśniłam dlaczego. Jess zaoferowała mi pomoc, powiedziała, że mam do niej przyjechać. Więc pojechałam. Po dwóch godzinach byłam już u niej.
Jess miała duży dom jak na jedną osobę. Siedziałyśmy w salonie i piłyśmy czekoladę. Opowiedziałam jej o wszystkim, a ona ani razu mi nie przerwała. Przytuliła mnie na koniec. Gadałyśmy jeszcze przez cały wieczór, aż obie usnęłyśmy.
       Po paru dniach pojechałam do Malika po resztę moich rzeczy. Przez cały ten czas dzwonił do mnie i wysyłał smsy. Gdy byłam u niego, prosił bym została, żebym dała mu jeszcze jedną szansę. Udawałam, że go nie słyszę, tak było najłatwiej.
       Oczywiście Mediom wystarczyło te kilka dni, by wiedzieć co się święci. Prasa, telewizja i internet huczały od tego. Wszędzie były nagłówki „ Zayn Malik z One Direction i [T.I.] nie są już razem!” albo „Nasza ulubiona para już nie istnieje!”. Było też pełno naszych wspólnych zdjęć, z różnych gal, zwykłych wypadów na miasto czy po prostu sweetek, które wrzucaliśmy do neta. Miesiąc później pojawiały się zdjęcia Zayna, przybitego. Pisali, że Malik załamał się po rozstaniu, a ja przepadałam jak kamień w wodę.

* półtora roku później *
      Cały czas mieszkam u Jess, znalazłam prace i wiodłam normalne życie w małym, ale uroczym miasteczku. On chyba też. Wiem, że mnie szukał, że chciał się ze mną skontaktować. Nie znalazła mnie, nie dodzwonił się do mnie. Wydaje mi się, że nawet gdyby przeszedł obok, to by mnie nie rozpoznał. Zmieniłam fryzurę i kolor włosów. Zawsze miałam w odcieniu brązu, a teraz mam blond.
Jednego dnia poszłyśmy z Jess na imprezkę. Potańczyłyśmy trochę, a potem usiadłyśmy przy barze, by napić się drinka. Świetnie się bawiłyśmy.
* Oczami Zayna *
        Cały czas za nią tęsknię. Nie widzę życia bez niej. Ona była dla mnie wszystkim. Jej zapach moim tlenem, jej śmiech moją rozrywką. Jej widok... Bez niej jestem tylko wrakiem człowieka.
Na koncertach i wywiadach staram się zachowywać normalnie, jak gdyby nigdy nic. Ale chłopaki co tak naprawdę czuję. Mimo, że się śmieje, to jestem smutny, bo nie śmieję się razem z nią. Chłopaki wyciągnęli mnie na jakąś imprezę. Postanowiłem się trochę rozerwać, chociaż wiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie.
         W klubie było dużo lasek, ale jakoś żadne nie przykuła mojej uwagi. Niall natomiast wypatrzył sobie roześmianą blondynkę siedzącą przy barze z przyjaciółką. Ruszył w jej stronę.
Z: Idę na zewnątrz, zajarać – krzyknąłem do chłopaków i wyszedłem przed klub.
* Moimi Oczami *

       Cały czas się śmiałyśmy nawet nie wiedziałam już z czego. Tak świetnie się nie bawiłam od dłuższego czasu. Nie zwróciłam uwagi, gdy ktoś do nas podszedł...

No i jak myślicie, kto do nich podszedł? hehe...
malikowa :)