- Mam coś dla Ciebie - powiedział i sięgnął do kieszeni. - Daj rękę.
Wykonałaś jego polecenie. Mulat zapiął coś na twojej ręce zgrabnym ruchem. Spojrzałaś, by zobaczyć co to to jest. Śliczna, delikatna bransoletka z białego złota. Na dole zwisała zawieszka z kryształu w kształcie serca. Westchnęłaś z zachwytu.
- Dziękuje - wyszeptałaś i pocałowałaś go w usta.
Wróciliście do niego. Piliście alkohol. Było cudownie. To były twoje najlepsze urodziny.
***
Obudziłaś się rano w łóżku. Nic na sobie nie miałaś. Rozejrzałaś się dookoła. Na podłodze leżały wasze ubrania. Ubrałaś bieliznę i koszulkę Mulata. Zeszłaś na dół. On siedział na kanapie i oglądał telewizję.
- Hej kocie - mruknął.
Zjedliście razem śniadanie i odwiózł cie do domu. Przez całe dwa tygodnie było normalnie. Jak zawsze. Aż do tego dnia. Obudziłaś się rano i miałaś zawroty głowy. Bolał cię brzuch i wymiotowałaś. Utrzymywało się to przez kilka dni. Twoja mama się wystraszyła i zabrała cię do lekarza. Zrobili ci badania. Czekałaś na wyniki w korytarzu. W końcu lekarz zawołał cię do gabinetu.
- Masz już skończone 18 lat, więc sama możesz się dowiedzieć co ci jest.
- Więc co to za choroba doktorze? Wyjdę z tego?
- Nie jesteś chora tylko w ciąży.
Tego się nie spodziewałaś. Nie wiedziałaś jak to jest możliwe.
- Potrafi pan powiedzieć jak długo? - zapytałaś.
- Biorąc pod uwagę objawy jakieś trzy tygodnie.
Wyszłaś zszokowana z gabinetu. Nie wiedziałaś co robić ani co powiedzieć mamie.
- I co? Co ci jest? - dopytywała się mama.
- Nic takiego - powiedziałaś oschle. - Musze odpocząć.
Nie miałaś zamiaru jej mówić co tak naprawdę ci jest. Musiałaś się wziąć w garść i zadzwonić do Malika. Umówiliście się, że przyjedzie po ciebie za pół godziny. I tak było.
- Chodźmy się przejść. Musimy pogadać - rzuciłaś i ruszyłaś w stronę pobliskiego parku. Była słoneczna sobota.
- O co chodzi? - zapytał zmartwiony.
- Zayn, czy my w moje urodziny zrobiliśmy to?
- Tak - odpowiedział.
- Super! To możemy sobie pogratulować! - sarknęłaś.
- Nie rozumiem.
- Jestem w ciąży - powiedziałaś.
- Co?!
Był wkurzony. I to na maxa. Bałaś się go, bo nigdy taki nie był. Pokłóciliście się:
- Jakim cudem?! - krzyczał.
- Normalnym. Upiliśmy się i się stało!
- To nie mogłaś się zabezpieczyć? Nie używasz pigułek?
- A ty condomów?! To twoja wina!
- Moja?! Ale z ciebie kretynka!
- A z ciebie frajerski dupek! - krzyknęłam i pobiegłam do domu.
Wasz związek przestał istnieć. Nie było już was. Był tylko on i ty, osobno. Od waszej kłótni minęły już dwa tygodnie. Nie odzywaliście się do siebie. Nawet nie patrzyliście na siebie, gdy przyjeżdżał po Wali do szkoły. To był już koniec, definitywnie.
***
Siedziałaś w domu, twoja mama już wiedziała o ciąży. Oglądałaś telewizję i obżerałaś się czekoladą, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Usłyszałaś jak mama krzyczy, że otworzy a po chwili, ktoś zapukał do twojego pokoju. Podniosłaś wzrok. W drzwiach stał on z bukietem kwiatów. Udałaś obojętność i na nowo wlepiłaś wzrok w telewizję.
- [T.I.] proszę porozmawiajmy - powiedział wyłączając telewizję.
- Oglądałam to - powiedziałaś oskarżycielskim głosem.
- Proszę cię, to dla mnie naprawdę ważne - powiedział ignorując moją uwagę.
- Co?
- Przepraszam za to w parku i za to jak cię nazwałem. Miałaś rację, to ja powinienem się zabezpieczyć. Przepraszam, a jeżeli chodzi o dziecko...
- Nie martw się. W akcie urodzenia podam "ojciec nieznany". tak samo nie musisz mi płacić alimentów, jakoś sobie poradzę - powiedziałaś szybko.
- Nie chcę, żeby ojciec był nieznany. Chcę, żeby nasze dziecko nosiło moje nazwisko, tak samo jak ty - powiedział i klęknął przed tobą. Zamurowało cię.
- Zayn? Co ty robisz?
- [T. I. i N.] czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie? - zapytał z uwielbieniem w oczach.
- Tak, głuptasie - powiedziałaś ze łzami w oczach i rzuciłaś mu się na szyję. Złączyliście usta w pocałunku.
***
Po ośmiu miesiącach urodziła wam się śliczna córeczka, którą nazwaliście Rosemarry, a miesiąc później wzięliście ślub. Teraz żyjecie długo i szczęśliwie.
no to teraz "malikowa" mówi komentujcie proszę... :)

no komentujcie plis... :)
OdpowiedzUsuń